Maseczka GlamGlow Youthmud Tinglexfoliate Treatment


W poszukiwaniu idealnej oczyszczającej maseczki do twarzy postanowiłam wypróbować  znaną hollywódzką markę Glamglow. I muszę przyznać, że był to strzał w dziesiątkę.


Glamglow to profesjonalna pielęgnacja w zaledwie 10 minut. Maska ma za zadnie przywrócić  piękno skóry – złuszczyć ją i oczyścić. Jest to jedna z najczęściej stosowanych marek wśród filmowców z Hollywood i za kulisami pokazów mody.

Technologia TEAOXI® zastosowana w maseczkach Glamglow polega na stopniowym i ciągłym uwalnianiu silnie działających antyoksydantów (EGCG super antyoksydanty), skwalenu i polifenoli, ekstraktów z liści zielonej herbaty.


Maseczka ma zapach zielonej herbaty, co mi osobiście bardzo przypadło do gustu. Nie jest zalecana dla osób o wrażliwej cerze. Po nałożeniu maseczki na oczyszczoną twarz czuć lekkie mrowienie i szczypanie, które znika wraz z zasychaniem maski na twarzy. Po magicznych 10 minutach należy zmyć maskę pod bieżącą wodę, wykonując masaż twarzy okrężnymi ruchami. Maseczka ma w sobie drobinki peelingujące. Muszę przyznać, że bardzo szybko i sprawnie się z zmywa, co również jest jej ogromnym plusem.


Efekty? Skóra jest jedwabiście gładka, odświeżona i naprawdę dobrze oczyszczona. W moim wypadku, również lekko zaróżowiona, w szczególności policzki. Nie zauważyłam, aby moja skóra była nadmiernie ściągnięta czy wysuszona, jednak zawsze po aplikacji stosuję krem nawilżający.

Bardzo polubiliśmy się z marką Glamglow i maseczką Youthmud. Jest to produkt dobrej jakości, który faktycznie spełnia swoje zadanie. Polecam do wypróbowania każdemu, kto tak jak ja, szukał maski która dobrze oczyści twarz.


Cena regularna maseczki Glamglow Youthmud to 229,00 zł za 50g produktu.

Do zakupu maseczki Glamglow Youthmud w Douglasie otrzymałam również mini produkt w postaci Glamglow Volcasmic, czyli nawilżający krem, pozostawiający efekt matowej, ale jednocześnie promiennej cery. Coś czuję, że będzie to kolejny hit 🙂

 

 

Kylie Cosmetics – Vacation Set


W końcu doczekałam się przesyłki wakacyjnego zestawu kosmetyków od Kylie. Odkąd Kylie Jenner wypuściła swoją linię kosmetyków, od samego początku cieszą się one bardzo dużą popularnością. Większość produktów chwilę po pojawieniu się, jako dostępne w sklepie internetowym, zostają wyprzedane w ciągu kilku minut.  Pamiętam jak długo „polowałam” na pierwsze matujące pomadki od Kylie.

Do tej pory udało mi się kupić kilka matowych pomadek (słowa matujący błyszczyk jakoś tak sobie zaprzeczają), zestaw pędzli do makijażu oraz paletkę cieni (KyShadow the Bronze Palette), z których jakości jestem bardzo zadowolona. Poza tym uwielbiam bardzo szeroką gamę kolorystyczną, którą oferuje Kylie.

Podążając za impulsem udało mi się kupić cały Vacation Edition Bundle od Kylie. Składają się na niego:


Trzy rozświetlacze Ultra Glow w kolorach Fiji, Santorini i Tahiti;

Paletka cieni Take me on Vacation;

Zastaw pomadek Send Me More Nudes Matte Liquid Lipstik;


Zestaw pomadek Send Me More Nudes Velvet Liquid Lipstik;


Super Glitter Gloss w kolorze Glitz oraz Glamour;


Junge Bug Lip Kit


Skinny Dip Face Duo czyli zestawienie pudru w kolorze brązującym oraz złocistego rozświetlacza;


The Wet Set, czyli zestaw 4 odcieni pudru o wdzięcznych nazwach: Unbothered, Get A Way, Do Not Disturb i  Privacy Please.

Uwielbiam konsystencję pudrów, cieni i rozświetlaczy od Kylie. Pięknie się rozprowadzają, nie mażą oraz utrzymują na skórze przez cały dzień. Cienie na powiekach nie ważą się ani nie rolują, co jest częstą przypadłością wielu luksusowych marek. Cienie również nie blakną na oku, tak jak zostaną rano nałożone, w takim samym stanie utrzymują się do wieczora. Dla przykładu, już teraz dokładnie nie pamiętam czy były to cienie od Chanel czy Lancome, ale jedne z nich pod koniec dnia tak jakby znikały z powieki. Cienie od Kylie dają radę, i to bez dodatkowego stosowania pod nie bazy 🙂

Tak jak widać na zdjęciach, produkty z serii Vacation w dużej mierze opierają się na kolorystyce nude/brozne, czyli to, co lubię najbardziej. W mocnym kolorze są tylko Super Glitter Gloss oraz Kylie Lip Kit – czyli coś dla przełamania delikatnego looku. Ogólnie jestem mega zadowolona z tego zestawu, i już wiem, że nie będzie on ostatnim 🙂