Kylie Cosmetics – Vacation Set


W końcu doczekałam się przesyłki wakacyjnego zestawu kosmetyków od Kylie. Odkąd Kylie Jenner wypuściła swoją linię kosmetyków, od samego początku cieszą się one bardzo dużą popularnością. Większość produktów chwilę po pojawieniu się, jako dostępne w sklepie internetowym, zostają wyprzedane w ciągu kilku minut.  Pamiętam jak długo „polowałam” na pierwsze matujące pomadki od Kylie.

Do tej pory udało mi się kupić kilka matowych pomadek (słowa matujący błyszczyk jakoś tak sobie zaprzeczają), zestaw pędzli do makijażu oraz paletkę cieni (KyShadow the Bronze Palette), z których jakości jestem bardzo zadowolona. Poza tym uwielbiam bardzo szeroką gamę kolorystyczną, którą oferuje Kylie.

Podążając za impulsem udało mi się kupić cały Vacation Edition Bundle od Kylie. Składają się na niego:


Trzy rozświetlacze Ultra Glow w kolorach Fiji, Santorini i Tahiti;

Paletka cieni Take me on Vacation;

Zastaw pomadek Send Me More Nudes Matte Liquid Lipstik;


Zestaw pomadek Send Me More Nudes Velvet Liquid Lipstik;


Super Glitter Gloss w kolorze Glitz oraz Glamour;


Junge Bug Lip Kit


Skinny Dip Face Duo czyli zestawienie pudru w kolorze brązującym oraz złocistego rozświetlacza;


The Wet Set, czyli zestaw 4 odcieni pudru o wdzięcznych nazwach: Unbothered, Get A Way, Do Not Disturb i  Privacy Please.

Uwielbiam konsystencję pudrów, cieni i rozświetlaczy od Kylie. Pięknie się rozprowadzają, nie mażą oraz utrzymują na skórze przez cały dzień. Cienie na powiekach nie ważą się ani nie rolują, co jest częstą przypadłością wielu luksusowych marek. Cienie również nie blakną na oku, tak jak zostaną rano nałożone, w takim samym stanie utrzymują się do wieczora. Dla przykładu, już teraz dokładnie nie pamiętam czy były to cienie od Chanel czy Lancome, ale jedne z nich pod koniec dnia tak jakby znikały z powieki. Cienie od Kylie dają radę, i to bez dodatkowego stosowania pod nie bazy 🙂

Tak jak widać na zdjęciach, produkty z serii Vacation w dużej mierze opierają się na kolorystyce nude/brozne, czyli to, co lubię najbardziej. W mocnym kolorze są tylko Super Glitter Gloss oraz Kylie Lip Kit – czyli coś dla przełamania delikatnego looku. Ogólnie jestem mega zadowolona z tego zestawu, i już wiem, że nie będzie on ostatnim 🙂

 

 

Wonderful Kenya

Kilka dni temu wraz z moim partnerem wróciliśmy z cudownych wakacji w Kenii. Afryka zrobiła na nas ogromne wrażenie, którym chciałabym się podzielić i choć trochę przybliżyć jak na prawdę wygląda Kenia.

Po krótkim namyśle stwierdziłam, że najlepiej moje przeżycia i wspomnienia będzie opisać w kilku postach tematycznych. Dziś chciałabym się skupić na życiu w kurorcie 🙂


W Kenii spędziliśmy ponad dwa tygodnie. Pogoda była wspaniała, temperatura wysoka, ale dzięki bryzie znad oceanu, nie była ona uciążliwa. Super czuliśmy się w tym klimacie.


Hotel, jaki wybrałam to Leopard Beach Resort and SPA i był to strzał w dziesiątkę. Hotel zlokalizowany jest przy Diani Beach, najpiękniejszej kenijskiej plaży, słynącej z drobniutkiego, białego piasku. Hotel składa się z wielu kompleksów, od pokoi standardowych umieszczonych w budynkach hotelowych, po ville i rezydencje.   My mieszkaliśmy w bardzo przestronnej i komfortowej Villi z widokiem na ocean, i każdemu polecam podobny wybór, szczególnie, jeśli myślicie o dłuższym pobycie.


Mieszkając w Leopardzie jesteśmy otoczeni przez bujną roślinność, dzięki czemu momentami można się poczuć jak w prawdziwej dżungli. Oczywiście poza wspaniałą roślinnością, która jest codziennie pielęgnowana przez pracowników hotelu, popularnymi zwierzętami są małpy. Jest ich bardzo dużo, ponieważ byli to pierwotni mieszkańcy tego miejsca.  Małpy stają się uciążliwe w momencie, gdy zobaczą, że ma się coś do jedzenia. Stają się wtedy nieznośne i próbują zrobić wszystko, żeby zabrać nam jedzenie. Podczas dnia małpy, a w nocy bush baby, urocze zwierzątka, które również uwielbiają być podkarmiane, szczególnie czekoladkami 😀



Jedzenie w kurorcie określiłabym jako europejskie, po amerykańskie. Oczywiście była też typowa kuchnia afrykańska. Jedzenie zawsze było pyszne i świeże, mnóstwo potraw było przygotowywanych na bieżąco, jeśli tylko ktoś miał na coś ochotę. Do posiłków obowiązkowo białe afrykańskie wino. Uzależniłam się od niego! 😀 No i świeże owoce… mogłabym je jeść bez końca – melony, mango, passion fruit, dradon fruit, ananasy, różnego rodzaju arbuzy, banany, które smakują inaczej niż u nas… i wiele innych, których nazw nie byłam w stanie spamiętać 😀 Jedzenie na pewno jest zdrowsze i mniej kaloryczne niż u nas, zupełnie odzwyczaiłam się od typowych polskich potraw – zjem niewiele, a czuję się jakbym zjadła za trzech xD


No i słynna Diani Beach… urzekła mnie! piękna, biała, bardzo szeroka plaża i niebieskie wody oceanu indyjskiego. Mogłabym godzinami spacerować brzegiem oceanu lub leżeć na tym bialutkim piaseczku i cieszyć się chwilą. Ewentualnie siedzieć na leżaczku w cieniu palm i cieszyć się pięknym widokiem jednocześnie pijąc drinka czy orzeźwiającego kokosa.


Hotel to nie tylko miejsce, to przede wszystkim ludzie – pracownicy, którzy na każdym kroku dbają o to, aby nasze wakacje były wyjątkowe. Wszyscy bardzo dobrze znają język angielski, są pomocni i komunikatywni. Z racji, że uwielbiany poznawać nowe kultury i nowych ludzi, z wieloma osobami się zaprzyjaźniliśmy, poznaliśmy ich życie, spojrzenie na świat, poglądy, problemy… bardzo będę za nimi tęsknić. Ludzie w Kenii nie dostają nic za darmo, nie mają darmowej służby zdrowia czy pomocy socjalnej. Na wszystko muszą sami ciężko zapracować, inaczej nikt im nic nie da. Ale życiu ludzi w Kenii, w Mombasie i okolicach poświęcę oddzielny post.


Nas Kenia urzekła do tego stopnia, że na pewno tu wrócimy 😀